Wściekłość i panika w Brukseli. Raport: „Niemieckie media w Polsce tracą 98% wpływów od firm państwowych”. Internauci w siódmym niebie

Wściekłość i panika w Brukseli. Raport: „Niemieckie media w Polsce tracą 98% wpływów od firm państwowych”. Internauci w siódmym niebie

Zobacz także:

Oto gwałciciele z Rimini! Wyciekło nagranie z monitoringu!
Oto gwałciciele z Rimini! Wyciekło nagranie z...
Lewandowska zmuszona do przerwana milczenia. Odpowiada na zarzuty!
Lewandowska zmuszona do przerwana milczenia....

Wstrząsająca – przynajmniej dla mocarstw i koncernów zachodnich – informacja pojawiła się na twitterowym profilu EU Justice (tł. sprawiedliwość UE). Nasi „partnerzy” z zachodu są zszokowani, że prywatny tygodnik Newsweek, wydawany przez niemiecki koncern Ringier Axel Springer, stracił niemal wszystkie zlecenia reklamowe od instytucji państwowych w naszym kraju. Z naszych informacji wynika, że podobny los spotyka pozostałe media o obcym kapitale.

 

Dziesiątki lat rządów lewicowo-liberalnych sił w Polsce były dla wydawanych przez koncerny niemieckie jak Ringier Axel Springer, Bauer oraz polskie jak np. Agora istną sielanką. Nie trzeba było rywalizować na wolnym rynku z innymi wydawcami jak równy z równym, bo większość zysków to efekt horrendalnie intratnych umów reklamowych z instytucjami państwowymi.

 

Teraz, pierwszy od 1992 r. konserwatywny rząd Prawa i Sprawiedliwości, przerywa piękny sen wielkich koncernów medialnych. Nie podoba się to ani dziennikarzom i szefom największych pism – jak Adam Michnik czy Tomasz Lis, ani przedstawicielom zagranicznych koncernów – jak Mark Dekan, o którym ostatnio głośno.

 

Jak się okazuje, również w Brukseli, Berlinie i innych siedliskach „nowoczesnej demokracji” podniosło się niewyobrażalne larum. Po raz kolejny Jarosławowi Kaczyńskiemu, Beacie Szydło i reszcie ludzi pracujących nad ustawą o repolonizacji mediów, zarzuca się niszczenie demokracji, wolności słowa i – uwaga – „próbę zawłaszczenia również i prywatnych mediów”.

 

Tę narrację powielają już oczywiście przedstawiciele totalnej opozycji. Za to patriotycznie usposobieni użytkownicy internetu odpowiadają zdecydowanie i celnie.

 

„Newsweek w Polsce traci 98% reklam od firm państwowych. Media dla demokracji” – alarmuje EU Justice.

 

Internauci na tą wieść są w siódmym niebie i masowo pytają: „kto zawalił z pozostałymi dwoma procentami?”, „Dlaczego nie sto?”.

 

Jedno jest pewne, a mianowicie to, że opozycja totalna będzie bronić obecności niemieckich mediów w naszym kraju jeszcze bardziej zaciekle, niż esbeckich emerytur i TW Bolka. Bowiem to właśnie rzeczone tytuły, mieniące się obiektywnymi i niezależnymi, wmawiają Polakom, że do UE i Donalda Tuska należy podchodzić bezkrytycznie, a każdy przejaw dumy narodowej, patriotyzmu i pamięci o narodowych bohaterach, to populizm i odradzający się na naszych oczach faszyzm, przez który wybuchła II wojna światowa. Tę wywołali rzecz jasna naziści, nie Niemcy. No, przynajmniej tak pisali w „Newsweeku”.

 

ZAMKNIJ